Z cyklu – Moje jogowe odkrycia – Ashtanga Yoga Morjim

Na pierwszy ogień Ashtanga Yoga Morjim. Miejsce, które mnie zachwyciło, nie tyle może miejsce, co nauczycielka, która je stworzyła – Sharmila Desai.

Nie znajdziecie wielu informacji w social mediach na jej temat, w sieci też niewiele zdjęć – jeśli już, to zobaczycie ją w bardzo skromnym stroju. Zobaczycie coś, co odbiega od typowego zdjęcia joginki na Instagramie – top, kolorowe legginsy. Nie oceniam, nie mówię, że to źle czy dobrze – po prostu inaczej. Po prostu widząc ją na zdjęciach możecie poczuć, co jest dla niej ważne, z samych zdjęć bije duchowość i coś więcej niż fizyczny aspekt praktyki. Na jej zdjęciach widzę Jogę.

O niej samej, o tym, kiedy zaczęła praktykować przeczytacie na jej oficjalnej stronie.

Zdjęcie poniżej autorstwa Justyny Jaworskiej pochodzi z jej strony – tam też ciekawy wywiad z Sharmilą – link. 

jus1033-kopia

Tak sobie ostatnio pomyślałam, że fajnie, gdy ludzie dzielą się swoimi przemyśleniami na temat nauczycieli, u których praktykowali, szkół jogi, które odwiedzili. To są dla mnie interesujące tematy. Oczywiście, że to są subiektywne odczucia praktykującego, no ale jakie mają być, jak nie subiektywne?

Postanowiłam więc napisać o kilku miejscach, które odwiedziłam. Kilku, bo za dużo nie odwiedziłam. Praktykuję metodą ashtanga jogi od w sumie niedawna i no coż, nie jeździłam za dużo, nie biegałam jak szalona raz na miesiąc na nowy warsztat, który zmieni moje życie, moja praktykę – wszystko na raz. Chciałam się zagłębić w to, co miałam, posłuchać najpierw jednego nauczyciela, a dopiero później, jak czułam, że to ten moment pojechać gdzieś, poznać innych .

W Morjim (Goa, Indie) byłam w lutym/marcu 2018 roku (6 tygodni).

Jak tam trafiłam?

Po pierwsze chciałam praktykować u nauczyciela, który jest autoryzowany (czyli takiego, który dostał taki papierek z KPJAYI ;), a no i chciałam do Indii.

No wiesz – chcesz się nauczyć robić pizzę – jedziesz do Włoch. Chcesz ogarniać jogę to Indie.

Wracając do tematu – zobaczyłam sobie, że na Goa (tam ciepło, więc kolejny plus) jest szkoła, jest mysore program – minimalny pobyt 2 tygodnie. Zapytałam o nauczycielkę, ktoś powiedział, że jest bardzo dobra. No to myślę – pasuje mi. Nie czytałam za dużo o Sharmili, nie wypytywałam (może trochę).

Jak się później dowiedziałam Sharmila z mężem i dziećmi zamieszkała w swojej rodzinnej miejscowości (mieszkali w Nowym Jorku, w Morjim mieszka jej babcia). Trzy lata trwała budowa jej szkoły. W roku 2017 we wrześniu otworzyła szkołę – trafiłam na pierwszy sezon.

No i jestem – pierwszy dzień. Jest 1. lutego. Mam przyjść na 7.30.

Wchodzę do ogrodu, widzę piękny budynek i buty na schodach przed wejściem. Przed budynkiem siedzi jedna osoba, rozmawiamy – nie wiem czy wchodzić do środka, nie wiem czy ktoś kogoś zawoła… nic nie wiem. Dobra wchodzę, zostawiam swoje rzeczy w małej przebieralni i wchodzę na salę, kilka osób jeszcze czeka, kompletna cisza, słyszę tylko oddech, na sali panuje półmrok, mam ciarki na całym ciele. Siadam pod ścianą. Szukam Sharmili. I widzę drobną, uśmiechnietą kobietę. Chwilę później podchodzi do mnie, pyta jak mam na imię i mówi, że mnie zawoła i wskaże miejsce.

Od tamtego momentu będzie zwracała się do mnie zawsze po imieniu.

Sharmila prawie nie mówi, za to dotyk mówi za nią. Czuję jakby ktoś przykładał mi rozżarzony węgiel. Niesamowite. Korekty są delikatne, ale bardzo w punkt. I niezwykle energetyczne…

Jestem na etapie uczenia sie jak wstawać z mostków. Jakoś mi nie idzie, jeszcze niedawno udało mi się kilka razy, ale dzisiaj nie potrafię. Sharmila mówi mi, że zrobimy to razem. Uśmiecha się.

I robimy. I kilka dni później wstaję sama, trzy razy. Niedługo zacznie mnie uczyć drugiej serii.

Po praktyce czeka chai i arbuz naa stole w ogrodzie. W szkole są też książki, które można wypożyczać.

Nie czuję potrzeby, by się za bardzo socjalizować, uciekam po praktyce do domu (ostatni miesiąc spędziłam na intensywnym kursie nauczycielskim, gdzie od godz. 6-21 przebywałam z ludźmi, teraz chcę odpocząć).

Bardzo dobrze mi się tu praktykuje, nie czuję rywalizacji… jest skupienie… cisza… wdzięczność…

Korekty czy też asysty? – jest ich niewiele, mam poczucie, że mam swoją przestrzeń w praktyce. Nie ma tzw. dociskania czy dokręcania. Sharmila nie używa siły i pomaga (przynajmniej takie jest moje odczucie), kiedy potrzeba. Jej pomoc polega na pokazaniu mi i memu ciału, jak ma pracować, jak głęboko może wejść w pozycję, ale bez przesady.

Co piątek spotykamy się wszyscy na tzw. satsangu – Sharmila mówi, co przez ostatni tydzień zauważyła podczas praktyki – aspekty techniczne, ustawienie w pozycji, wchodzenie i wychodzenie z pozycji. Do tego filozofia, ale na przykładach z życia.

Ashtanga Yoga Morjim to miejsce, do którego chcę wracać.

Ludzie przyjeżdżają tu nie po to, by dostać jakiś papier, przyjeżdżają by praktykować, by lepiej zrozumieć czym jest joga i to nie w tym dla nas najbardziej namacalnym fizycznym aspekcie. Bo to nie on jest najważniejszy. Pamiętam, że jak wróciłam z Goa pomyślałam sobie, że nie potrzebuję nauczyciela, który mnie dociśnie, potrzebuję nauczyciela, który zainspiruje i zachęci mnie do bycia lepszym człowiekiem. Taką osobą dla mnie jest Sharmila.

Wiecie dlaczego przyszłam na zajęcia metodą ashtanga jogi? Bo obejrzałam na Youtubie jakiś filmik Kino MacGregor – nawet nie jakiś – dokładnie ten

i pomyślałam sobie – też tak chcę, ciekawe czy będę w stanie coś takiego zrobić. Zaimponowała mi jej siła, precyzja, te zaawansowane pozycje.

Teraz nie ma to dla mnie znaczenia. Nie mam ambicji, by dojść do jakieś pozycji czy serii w mojej fizycznej praktyce. Teraz chcę budować społeczność świadomych ludzi, którzy będą czuli radość z praktyki, którą będą dzielić się z innymi. Chcę być przy mojej mamie, która do niedawna zmagała się z rakiem piersi; chcę być blisko z moją najbliższą rodziną – z moim rodzeństwem, chcę pomagać swoim przyjaciołom. Chcę mieszkać na wsi pod Białymstokiem, mając wokół siebie naturę. Chcę zajmować się moimi dwoma psami. Chcę pielić ogródek, kompostować śmieci. Chcę mieć mniej i więcej doceniać. Chcę żyć w prosty sposób, ale nie zapominając o innych. Chcę zarażać uśmiechem i pozytywną energią.

I taka jest teraz moja joga.

A no i chcę jechać na Goa, a dokładniej będę tam od 27.10 do 22.11. 🙂 Jeśli również chcecie odwiedzić to cudowne miejsce to na tej stronie przeczytacie wszystkie potrzebne informacje – Oficjalna strona Ashtanga Yoga Morjim.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: